Spotkanie 06.04

Na wstępie chciałabym przeprosić za opóźnienie publikacji posta, oraz podziękować niejakiej Hannah <3 Dziękuję jeszcze raz za zdjęcia

6.04.2019r





 Zdjęcia mogą być w nieładzie ułożone, sorrówa. Okay, więc tak. Zacznijmy od początku. Za górami, za lasami, Rencistka wpadła na pomysł z szajrami. Kolorowymi. Taaa, też mam tego dość, ale upsik, nikt tego nie widział. Ustawianie naszej gromadki zajęło dużo czasu.
Oczywiście mnie znowu nie było, więc pisane jest to wszystko na podstawie tekstu od Han.


Po ustawieniu się gromadka szajerów pojechała do Urodzajnych. A żeby nie było tak kolorowo, to wpadło się na pomysł, że będę patatajać na około. Już widzę minki szybkich sów po przeczytaniu tej wiadomości. No, ale cóż.


Na miejscu Kaja (wybacz, ale nikt mi nie podał twoje naziwska xd) wpadła na pomysł, aby pobawić się... w cooś... huh, na wzór biegania do jakiegoś miejsca. Sówy stoczyły ciężką walkę ze swoimi słabościami,co dało piękne zwycięstwo upartego ducha walki.



Cóż, tekstu dzisiaj dużo zbytnio nie będzie, gdyż było to normalne i spokojne spotkanko. Z relacji Hann wynika, że po męczącej zabawie pojechali se dalej.



By tam pobawić się w C H O W A N E G O. Dum dum DUUUM. Pewnie jedna sierota (BEZ URAZY) tak się ukryła, że sowy szukały ją połowę spotkania, ale spoko, liczy się dobra zabawa i śmiechy :D



Była potem PODŁOGA TO LAWA. Z tego co wiem, to się nikt nie spalił. Chyba. Ale dobra, mniejsza. Dzisiejsze spotkanie było dosyć spokojne, więc opisowy tekst również jest taki.


Auuu!~ Signe Swiftstar











Komentarze

Prześlij komentarz